przy 100 skaczemy i odlatujemy, pamietaj.
ale ja nie umiem liczyc do 100, nie zostawiaj mnie tutaj samej, prosze. nie potrafie nie dzielic sie oddechami.
dlaczego nikt mnie nie nauczyl liczyc do 100, dlaczego nie umiem zyc by moc pozniej odleciec?
powiedz, powiedz, powiedz.
to takie starszne bac sie komukolwiek zwierzyc. to takie straszne cierpiec z tym w samotnosci. i jesli komus powiedizlam to bardzo po namiastce.
czuje sie conajmniej strasznie z tego powodu;( naprawde.
i tak mnie to irytuje, odpowiadanie 'po prostu mam zly dzien' kiedy wiem, ze wcale to nie jest 'po prostu' tylko z KONKRETNEGO POWODU.
jak to napisala Drotkiewicz: toczę nieustanne bitwy o własną tożsamość.
jeśli dobrze mnie rozumiesz, to wiesz na czym polega odnalezienie własnego wnętrza.
are you ready?
are you sure?
now?
so...
START THE GAME.!
na smierc reaguje chyba na swoj wyjatkowy sposob. nie umiem pokazywac swoich smutkow na zewnatrz. umiem sie smiac, wyglupiac, ale w srodku boli. taka zmyla. jest dobrze chociaz nie jest. i chociaz nie znalam go tak dobrze, mozna powiedziec spokojnie, ze nawet slabo to i tak boli. i moze dlatego umiem to jakos ukrywac w sobie, ten smutek. chcialabym pojsc na pogrzeb, ale nie czuje, zebym sie na to nadawala. postawie swieczke, kiedy bede mogla byc sama.
i nie bede pisala nagle slowo "go" z wielkiem litery. nie bede niczego zmieniac, bo umarl. ludzi trzeba doceniac za zycia, a nie po. a ja go podziwialam go przede wszystkim za usmiech i optymizm.
[*] Arturze....
"można odejść na zawsze by stale być blisko"...